Redesign strony internetowej od kuchni: jak przebudowaliśmy zest.agency w miesiąc

23 lipca 2026 7 min czytaniaKarol Majewski
Redesign strony internetowej od kuchni: jak przebudowaliśmy zest.agency w miesiąc

Dlaczego zdecydowaliśmy się na redesign

Stara strona zest.agency była typową wizytówką swojej epoki: jeden długi one-pager w czerni i pomarańczu, napisany w czystym PHP, bez żadnego CMS-a. Kilka sekcji usługowych, podstrony z opisami klientów, formularz kontaktowy — i to w zasadzie wszystko. Przez lata robiła swoje, ale w pewnym momencie przestała nadążać za firmą.

Powody redesignu były trzy. Po pierwsze, oferta uciekła treści: performance marketing to dziś u nas także kreacje generowane z pomocą AI, kampanie UGC czy content na LinkedIn — a na starej stronie te usługi nie istniały. Po drugie, brakowało zaplecza do pozyskiwania klientów z ruchu organicznego: strona nie miała bloga ani wersji angielskiej, więc nie było ani czym rankować, ani czym rozmawiać z zagranicznym klientem. Po trzecie, technologia: strona bez CMS-a oznaczała, że każda, nawet kosmetyczna zmiana treści wymagała grzebania w kodzie.

Porównanie starej i nowej strony głównej zest.agency
Przeciągnij suwak, żeby porównać starą i nową stronę główną zest.agency.

Nowa technologia: React na edge'u zamiast PHP

Nowa strona to aplikacja w React oparta o TanStack Start, hostowana na Cloudflare Workers — czyli renderowana na serwerach brzegowych możliwie blisko użytkownika, bez klasycznego „jednego serwera w jednej serwerowni". Zaplecze (formularze, rekrutacja, automatyzacje) obsługuje Supabase.

Najbardziej nieoczywista decyzja: świadomie nie wdrożyliśmy klasycznego CMS-a. Treści żyją w repozytorium kodu — każda zmiana przechodzi przez ten sam proces co zmiany w kodzie: commit, review i automatyczny deploy na produkcję w kilka minut. Dla zespołu, w którym treści i tak piszą osoby techniczne (albo automat — o tym za chwilę), eliminuje to cały koszt utrzymania panelu, wtyczek i aktualizacji bezpieczeństwa, a przy okazji daje pełną historię każdej zmiany.

ObszarStara stronaNowa strona
TechnologiaPHP, bez CMSReact (TanStack Start) na Cloudflare Workers
Zakres treścione-pager + kilka podstronrozbudowane podstrony usług z realnymi kreacjami klientów
Językitylko PLPL + EN
Blogbrak2 artykuły tygodniowo (automat AI z bramką jakości)
Analityka i zgodyGA4 + GTMGA4 + GTM + consent mode v2
Publikacja zmianręczna edycja koducommit → automatyczny deploy w kilka minut
Stara i nowa strona zest.agency w liczbach i faktach

Miesiąc pracy: co naprawdę zajęło czas

Cały projekt zamknął się w miesiącu — i to nie na pełen etat. Gdyby zsumować czysty czas pracy, wyszłyby mniej więcej trzy tygodnie szlifów. Najciekawsze jest jednak to, na co ten czas poszedł. Sam kod nowej strony powstał szybko. Zdecydowaną większość czasu pochłonęły:

  • copy — każda podstrona usługowa pisana od zera pod konkretną intencję klienta, nie „o nas",
  • selekcja i przygotowanie kreacji klientów (wideo i statyki, kompresja, formaty),
  • wersja angielska całego serwisu,
  • refaktoryzacja kodu i praca nad szybkością ładowania,
  • audyt SEO,
  • analityka i consent mode v2,
  • automatyzacje: blog publikowany z pomocą AI oraz moduł rekrutacyjny z automatyczną wstępną oceną zgłoszeń.

To lekcja, którą warto zabrać z tego projektu niezależnie od technologii: redesign to projekt contentowy, nie graficzny. Zaczęliśmy od treści i oferty, a nie od makiet — i mimo to treści były wąskim gardłem. Jeśli planujesz redesign i w harmonogramie masz „teksty: tydzień", pomnóż to razy trzy.

AI w procesie: od animacji hero po automat blogowy

Nowa strona miała pokazywać, jak pracujemy — a pracujemy dziś z dużym udziałem AI. Widać to w trzech miejscach. Pierwsze to animacja hero na stronie głównej: zamiast showreelu wideo zakodowaliśmy autorską animację całego procesu pracy agencji, od briefu po wynik finansowy. Drugie to podstrona kreacji AI z realnymi materiałami, które wyprodukowaliśmy dla klientów.

Trzecie — najbardziej wymierne — to automat blogowy. Dwa razy w tygodniu, bez udziału człowieka, przechodzi pełny cykl: analiza danych z Google Search Console i researchu fraz, wybór tematu, artykuł po polsku i angielsku, grafiki w spójnym stylu, kontrola jakości, publikacja i post na firmowym LinkedIn. Człowiek dostaje alert tylko wtedy, gdy coś pójdzie nie tak. Artykuł, który właśnie czytasz, jest akurat pisany „ręcznie" — ale dwa sąsiednie na blogu najprawdopodobniej wyprodukował automat.

Czego nauczył nas własny redesign

Kilka wniosków, które przełożysz na własny projekt niezależnie od skali:

  • Zacznij od treści, nie od makiet. Największym problemem starej strony nie był jej wygląd, tylko pustka treściowa.
  • Zmierz starą stronę, zanim ją wyłączysz. Pełny eksport danych z Google Search Console i GA4, wyniki PageSpeed, zrzuty ekranu — po redesignie te dane są bezcenne do porównań.
  • Szybkość traktuj jako wymóg, nie feature. Render na edge'u, kompresja mediów, lazy loading — to decyzje architektoniczne, które trudno „dokleić" później.
  • Wersje językowe planuj od pierwszego dnia. Dokładanie ich po fakcie podwaja pracę nad treścią.
  • Automatyzuj publikację. Jeśli dodanie artykułu wymaga programisty albo walki z panelem, blog umrze śmiercią naturalną w miesiąc.

Redesign własnej strony to dla agencji test wiarygodności: jako agencja marketingu cyfrowego codziennie doradzamy klientom w sprawach stron, kampanii i analityki — więc własną stronę potraktowaliśmy jak projekt kliencki, z briefem, harmonogramem i kontrolą jakości. Efekty w liczbach zebraliśmy w case study tego wdrożenia, a jeśli planujesz podobny projekt, zobacz, jak podchodzimy do projektowania stron internetowych. A skoro o analityce mowa: jeśli po swoim redesignie chcesz wiedzieć, ile danych naprawdę zbierasz, zajrzyj do artykułów o consent mode v2 i o dashboardzie marketingowym.

Q.Ile trwa redesign strony firmowej?

U nas miesiąc pracy w niepełnym wymiarze — przy szybkiej decyzyjności i treściach powstających równolegle z kodem. Typowy projekt z zewnętrznym wykonawcą to 1–3 miesiące; najwięcej czasu zajmują treści i akceptacje, nie kod.

Q.Czy do nowej strony potrzebny jest CMS?

Nie zawsze. Jeśli treści edytuje wąski, techniczny zespół albo automat, repozytorium kodu bywa prostsze i tańsze w utrzymaniu. CMS ma sens, gdy treści na co dzień edytują osoby nietechniczne.

Q.Czy redesign zaszkodzi pozycjom w Google?

Nie musi — zachowaj adresy URL (lub ustaw przekierowania 301), utrzymaj treści i zweryfikuj indeksację w Google Search Console po starcie. Redesign to też dobry moment, żeby treści rozbudować — wtedy zamiast ryzyka masz szansę.

Autor
Karol Majewski
Karol Majewski
Co-founder agencji digital Zest

Współprowadził redesign zest.agency — od strategii treści po wdrożenie. Na co dzień buduje kampanie i strony, które mają zarabiać, nie tylko dobrze wyglądać.

Podobne artykuły

Kontakt

Porozmawiajmy o Twoim wzroście

Wyślij brief lub zostaw kontakt — odpowiemy w 24h.

Wyceń projekt
Founders